Bambus północy

Roślina, która z powodzeniem może zastąpić drewno, węgiel, ropę, bawełnę i cement. Jest tak łatwa i tania w produkcji, że mogłaby wywołać rewolucję przemysłową. Unia dała jej właśnie zielone światło.

Konopie to bambus naszej szerokości geograficznej. Rosną prawie równie szybko, prawie równie mocno drewnieją im łodygi, mają tylko nieporównanie więcej zastosowań. Przez ostatnie pół wieku korzystano z nich raczej śladowo, bo prawie zniknęły uprawy. Odkąd Unia Europejska postanowiła dopłacać do każdego hektara, sytuacja może się zmienić.

Uprawa konopi Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu © IWNiRZ

Uprawa konopi Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu © IWNiRZ

Głośno zrobiło się ostatnio o uzdrowieńczych właściwościach indyjskiej siostry konopi włóknistej, choć kilka tysięcy lat temu, mimo braku masowych środków przekazu, było chyba głośniej. Tyle, że nasi przodkowie rozdzielali temat palenia szczytów po robocie od międlenia łodyg, z których przez setki lat wyrabiali liny, żagle, tkaniny, papier i lekarstwa. Konopie królowały niepodzielnie przez wiele wieków, bo nie wynaleziono niczego innego zamiast.

Monopol ten przełamała firma DuPont wspierana przez szefa Federalnego Biura Narkotykowego, Harrego J. Anslingera. Urzędnik, działający w ramach konstytucji spisanej na papierze z konopi, w 1937 roku wydał tej roślinie wojnę, która rozlała się na cały świat. Stekiem kłamstw przekonał najpierw amerykańskie społeczeństwo, a potem na forum ONZ rządy ponad stu państw, że to szatańskie ziele. Uprawy konopi prawie z dnia na dzień zniknęły z ponad połowy krajów świata. Firmie DuPont pozwoliło to rozwinąć skrzydła – konopne włókna zastąpiła wynalezionym w swoich laboratoriach nylonem.

Szczyt nasienny z drobinkami oleju pod mikroskopem © neatorama.com

Szczyt nasienny z drobinkami oleju pod mikroskopem © neatorama.com

Anslingerowi udało się wytępić roślinę, która wypuściła na świecie naprawdę mocne korzenie. Od wieków wykorzystywano jej włókna i olej uzyskiwany z nasion na setki sposobów. Współcześnie doliczono się ponad dwóch i pół tysiąca zastowań konopi.

Biblia Gutenberga z połowy XV wieku na papierze konopnym © NYC Wanderer / Kevin Eng

Biblia Gutenberga z połowy XV wieku na papierze konopnym © NYC Wanderer / Kevin Eng

Produkowany zeń papier jest mocniejszy i trwalszy niż ten z drewna, a przy jego produkcji nie niszczy się tak środowiska. Dlaczego więc ścinamy lasy rosnące 20 lat, zamiast konopi, którym wystarczy kilka miesięcy, by dać cztery razy więcej papieru?

To z powodu Hearsta, faceta, o którym Orson Welles nakręcił Obywatela Kane’a. Magnat prasowy kupił patent na produkcję papieru z drzewa, kiedy wszyscy wokół robili go z konopi. Jego metoda nie była ani lepsza, ani tańsza. Ale po ekskomunice tej rośliny nałożonej przez szeryfa Anslingera, dobrego kolegi Hearsta – stała się jedyna.

Wyścigówka z domieszką konopi, czyli lotus eco elise © Lotus

Wyścigówka z domieszką konopi, czyli lotus eco elise © Lotus

Olej z nasion konopi z powodzeniem napędzał samochody Forda na początku dwudziestego wieku, a włókien używano do wytwarzania elementów karoserii. Po latach moda wraca, włókna z konopi coraz częściej zastępują droższe i cięższe włókna szklane. Żeby odchudzić wagę i budżet stosują go najwięksi producenci karoserii samochodów, łodzi i elementów wykończenia wnętrz.

Mydło „hempmade” © Mindi / Etsy

Mydło „hempmade” © Mindi / Etsy

Prababcie, naśladując Jezusa, leczyły konopnymi olejkami lęki, bóle, skurcze, zapalenia i psychozy, a bogate w białka wytłoki nasion sypały zwierzętom. Od pradziadów wiemy, że z włókien konopnych były mocne tkaniny i sznury, liny i żagle, że da się wybudować z nich dom, ogacić go i ogrzać konopną biomasą. Czy to nie śmieszne, że zapomnieliśmy o tym za sprawą jakiegoś oszołoma i dwóch przemysłowców zza Wielkiej Wody?

Pamięć odkurzyli nam naukowcy różnych dziedzin opłacani przez Unię Europejską. Ta przekonana, że wynalazki badaczy się przyjmą, zakontraktowała już surowiec u polskich plantatorów.

Krzesło z włókien konopnych zaprojektowane przez Wernera Aisslingera © Moroso

Krzesło z włókien konopnych zaprojektowane przez Wernera Aisslingera © Moroso

Odbudowę dobrego imienia konopi najłatwiej rozpocząć od stawiania domów. Można budować z cegieł, albo wylewać bloczki bezpośrednio na budowie. Używa się do tego odpadów, które zostają z konopi po odzyskaniu z niej włókna – pociętych zdrewniałych łodyg, czyli paździerza. Wystarczy dodać do nich wapno i wodę, zamieszać i odczekać. Uzyskuje się w ten sposób materiał o połowę lżejszy i mocniejszy od tradycyjnego betonu. Jest od niego łatwiejszy w obróbce, lepiej trzyma ciepło i reguluje wilgotność, jest odporny na grzyb i gnicie. Można powiedzieć, że ściany z konopi oddychają pełną piersią.

Pierwszy dom konopny zbudowany przez Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu © IWNiRZ

Pierwszy dom konopny zbudowany przez Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu © IWNiRZ

A jak dom nam się znudzi, możemy ściany pokruszyć i rozsypać po polu jako nawóz. Konopny beton to budulec o ujemnej emisji CO2. Dwutlenek węgla przy stawianiu domu wydycha jedynie osoba mieszająca zaprawę. To nic w porównaniu z tym ile pochłania go jedna roślina w ciągu kilku miesięcy wzrostu.

Ostatnie duże uprawy konopi przemysłowej w Polsce, rzędu 30 tysięcy hektarów to początek lat sześćdziesiątych. W ostatnich latach areały nie przekraczały trzystu. W tym roku nagle zrobiło się ich prawie pięć tysięcy hektarów. Bo nawet kiepskiej klasy ziemia obsiana konopiami przyniesie rolnikom oprócz sprzedaży łodyg i ziarna, także 300 unijnych euro od hektara (200 za konopie i 100 dopłaty ogólnej).

Płyty paździerzowe to główny produkt z odpadów konopi © Elke Wetzig

Płyty paździerzowe to główny produkt z odpadów konopi © Elke Wetzig

Konopia nie jest szczególnie wymagającą rośliną, potrzebuje głównie słońca i wody, żeby wyrosnąć na 2,5 metra. Ale jak o nią zadbać, średnia wydajność z jednego hektara to 10 ton słomy (w skupie 350 zł/t) i pół tony ziarna (2,5 zł/kg).

Na większe w tym roku dostawy konopnego włókna i oleju odbiorcy na pewno się znajdą. Ale czy będą chętni na nadwyżkę kilkudziesięciu tysięcy ton paździerza?

To może być pomysł na postawienie taniego domu tej jesieni.

8 maja 2015

Plac z brodą

23 kwietnia 2015

Sztafaż rynsztoku

16 kwietnia 2015

Ground Oslo

24 marca 2015

Miejski widok