Cementowy zamek

Kształtował go dynamitem i młotami pneumatycznymi, dobudowuje niewiele. Od 44 lat tworzy dzieło swego życia, rewitalizując przemysłową przeszłość przedmieść Barcelony. Ricardo Bofill buduje swoją twierdzę, jednocześnie mieszkając i pracując w niej równo pół życia.

Niedawno wspominaliśmy na fb tego katalońskiego architekta z powodu doskonałych zdjęć zrobionych przez Andrésa Gallardo jego dawnej realizacji, która z domem własnym ma trochę wspólnego.

Taras na dachu osiedla La Muralla Roja © Andrés Gallardo

Czerowne Mury to kombinat mieszkaniowy w duchu konstruktywistycznym, zainstalowany na zboczu wzgórza, ustawiony twarzą do morza. Wyrzeźbiony w betonie schodami, tarasami i murkami. Stoi w maleńkim Calp na południowym wybrzeżu Hiszpanii, czyli tam gdzie przez wieki wpływy arabskie były najsilniejsze.

Lustrzane odbicie kasby na północnym wybrzeżu Afryki © Andrés Gallardo

Domy zostały zamieszkane w 1973 roku. Natychmiast docenione przez środowisko architektoniczne, osiadły tak głęboko w sercach Hiszpanów, że dziś otoczone są wręcz kultem. Otwierając to osiedle Bofill twierdził, że wymyślił je dekadę wcześniej, jako student. Podobną ideę zastosował w domu, który buduje do dziś. Te pionowe nieregularne wieże, strzeliste jak w gotyku, wsparte gdzieniegdzie filarami lub przyporą, groźne jak czerwonocegłe berberyjskie fortece po drugiej stronie Morza Śródziemnego bardzo przypominają jego obecną siedzibę. Porównując je można odnieść wrażenie, że jako 24-latek położył podwaliny pod swoje opus magnum.

Po schodach donikąd na osiedlu w Calp © Andrés Gallardo

Bofill wspiął się wyżej w swoim domu © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Równo 44 lata temu kupił starą cementownię i od tamtej pory przebudowuje ją na dom i biuro. Wciąż ma tam tyle do zrobienia, że można wątpić czy uda mu się dokończyć dzieła za życia. Cementowy zamek nie ma co prawda gargantuicznego rozmachu barcelońskiej Sagrady Familii, projektu najsłynniejszego Katalończyka, Antonio Gaudiego, ale Bofill grzebie przy cementowni dłużej niż Gaudi, który budował świątynię przez 43 lata aż do tragicznej śmierci. Zresztą do wciąż nieukończonej bazyliki Świętej Rodziny dołożyło się wielu, a Bofill na swoją uczciwie łoży sam.

Kompleks Espaces d’Abraxas na 600 mieszkań w granicach Wielkiego Paryża z 1983 roku © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Pomiędzy latami 70. a współczesnością Ricardo postawił kilka większych osiedli mieszkaniowych, wręcz miasteczek, które przyniosły mu sławę i pieniądze. Te postmodernistyczne wersale i kolosea, nawet jeśli były wymyślane z przymrużeniem oka, wedle dzisiejszych gustów zalatują kiczem. Dziś Bofill buduje niemniej eklektycznie, ale jest bardziej powściągliwy w – jakby to ocenił Peter Zumthor – „marnotrawieniu form”.

Ekstrakcja zbędnej tkanki cementowni w 1973 roku © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Kiedy rysował projekt przebudowy starej fabryki był trzydziestoparolatkiem o młodzieńczej sylwetce włoskiego szczypiora z burzą kruczych włosów na głowie. Dziś to prawie 80-letni mężczyzna, jednak czoło uniesione ma równie wysoko jak za młodu. Sprawia wrażenie autentycznie szczęśliwego człowieka, jakby wciąż spełniał swoje młodzieńcze marzenia.

Cementowania w stanie, w jakim kupił ją młody architekt © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Domki na kurzych łapkach – projekt przebudowy © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Kiedy zobaczył niedaleko Barcelony stary zakład z czasów I wojny światowej, zachwycił się tym patchworkiem stylów i dobudowywanych przez lata warstw w szczerym brutalistycznym anturażu z domieszką surrealistycznego absurdu form i ich dysproporcji. Błyskawicznie narysował projekt i skołował kasę.

Pierwsze otwory okienne © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Pozbył się zbędnych ścian, skuł posadzki, wybrał tony gruzu, nawiózł ziemię i nasadził roślin. Także na dachach. Zadbał o zieleń na początku, a nie na koniec jak robi się zazwyczaj, bo wiedział, że budowa będzie trwała latami. Dzięki temu dziś wygląda przez okna obwiedzione pnączami i patrzy na palmowy las.

Nieśmiało kiełkujące pierwsze nasadzenia © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Dziś bujna zieleń © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Bofill bardziej rzeźbi ten dom niż go buduje, raczej wycina, bo dokleja niewiele. Rozpoczął od ogarnięcia swojego mieszkania i pierwszego prowizorycznego biura. Wybił otwory okienne i drzwiowe w regularnych rytmach, tu wysokie powtarzalne nuty gotyckie, obok pojedyncze nutki orientu. I gra to ładnie. Dla niego na pewno – twierdzi, że odkąd tu tworzy ma celniejsze pomysły.

Rytm okien jak na obrazach włoskiego mistrza Giorgio de Chirico, inspirującego wielu architektów © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Sercem obiektu jest spektakularna La Catedral, hala fabryczna ogołocona z niektórych stropów i wielu ścian, ale niepozbawiona zwisających nad stołami stalowych silosów. W centrum dużej otwartej przestrzeni, wysokiej na 10 metrów stoi stół konferencyjny, wokół niego i na antresoli miejsca do kameralniejszych spotkań i podziwiania dorobku biura.

Stół konferencyjny na pierwszym planie © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Silosy ozdobne © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Pomieszczenie zalane jest światłem wpadającym przez szklane ściany i roślinami pchającymi się do środka. Surowy, lekko kruszący się beton na tle nowej drewnianej podłogi, skórzanych sof i foteli, krzeseł z drewna i stali, nabiera archaicznego etosu.

W kącie Katedry fortepian i ławka zaprojektowana przez Gaudiego © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Jeden z pokoi biura © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Studio mieści się w czterech sąsiednich wieżach. Jak już architekci wdrapią się do nich po krętych schodach, muszą czuć się jak arabskie księżniczki w skromnie, ale gustownie urządzonych okrągłych komnatach. W piwnicach zamiast lochów mieszczą się modelarnia i archiwum. Pokoje do pracy wyposażone są w eleganckie meble, tak jak w przypadku Katedry, zaprojektowane przez studio Bofilla.

Gaik tuż przy domu © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Twierdza otoczona murem roślin © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Zieleń obrasta ściany z góry i z dołu, poniżej są idealnie koszone trawniki, na których posadzono eukaliptusy, palmy, drzewa oliwne, śliwy i mimozy. Pnącza porastające betonowe ściany nadają budynkom tajemniczy klimat romańskich ruin.

Wewnętrzny dziedziniec © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Altana ogorodowa © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Rozpruta stara cementowania to oryginalny pomysł na wyjątkowe biuro. Ale mieszkać w sypiących się betonowych klocach? Przynajmniej na zdjęciach wydaje się, że to dużo bardziej ekscytujące.

Pokój dzienny Bofillów © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Nie trzeba bielić ścian, żeby było jasno © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Główny salon zajmuje dwa górne piętra starej fabryki. To hangar, po którym można jeździć rowerem. Światło wpada z czterech stron przez wielkie okna i jeszcze rozdyma tę przestrzeń. Na antresoli jest coś co wygląda jak luksusowa sala restauracyjna z pięknym widokiem przez te okna. Obok Ricardo umieścił całkiem małą, jak na standardy tego miejsca, sypialenkę.

Co rano świeże niebo i patynowany beton © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Wezgłowie sypialni © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Poniżej jest dużo mniejszy czerwony salonik z wielkim kominkiem i tradycyjnym marokańskim wykończeniem ścian. Na parterze architekt umieścił kuchnię i jadalnię.

Arabski salonik na piętrze ze stołem z jednego kawałka czerwonego marmuru Alicante © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Kącik z innym marmurowym stołem i replikami krzeseł Antonio Gaudiego © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Wyjście z saloniku na taras © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Kuchnia i stół dla całej rodziny © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Na razie Bofillowi udało się rewitalizować nieco ponad trzy tysiące metrów kwadratowych starej cementowni. To więcej niż połowa powierzchni użytkowej Czerwonych Murów, które zbudował w młodości. Tyle że na tamtym osiedlu mieszka 50 rodzin, a Fabrykę ma dla siebie, rodziny i współpracowników swojego biura architektonicznego.

La Fábrica © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

La Muralla Roja © Andrés Gallardo

Czy projektując La Muralla Roja jako student przez myśl mu przeszło, że jego siedzibą stanie się podobnie wielkie założenie? Chyba tak, musiał o tym marzyć już wtedy, skoro wciąż ma tyle młodzieńczego zapału, by bezustannie powiększać i upiększać swoje dzieło. By jak Antonio Gaudi, swoim jednym, najbardziej doniosłym projektem, stworzyć wciąż piszącą się biografię architekta.

Niezagospodarowane budynki na terenie fabryki © Ricardo Bofill Taller de Arquitectura

Czy ktoś ma wątpliwość, którym projektem Ricardo Bofill zostanie zapamiętany?

10 lutego 2017

Paw Bombaju

19 stycznia 2017

Dom ustawiony do pionu

15 grudnia 2016

Wiecha na P4