Cylindry kłaniają się architekturze

Porzucone betonowe silosy od zawsze przyciągały fanów wspinaczki. Od kilku lat zaczęły interesować również architektów.

Warszawskie studio Moko Architekci pokazało ciekawy pomysł na ich wykorzystanie: centrum nurkowania w wodzie i powietrzu.

© Moko Architects

Opuszczone silosy na cement niszczejące tuż nad kanałem na warszawskim Żeraniu postanowili okleić wieżą kontenerów i zalać wodą. Pierwszy w całości, by umożliwić zanurkowanie na głębokość 25 metrów i przez tunel łączący silosy wpłynięcie do groty znajdującej się w drugim. Nad nią ma znaleźć się tunel do skydivingu, czyli swobodnego unoszenia się w powietrzu dzięki mocnemu wentylatorowi zamontowanemu w podstawie.

© Moko Architects

To będzie pierwszy w Polsce basen do całorocznego szkolenia płetwonurków i pierwsza tuba do indoor skydivingu.
W obrastających silosy lekkich modułach stalowej konstrukcji z poliwęglanowymi ścianami znajdą się przebieralnie i salki szkoleniowe, hostele, sklepy sportowe, czytelnia, kawiarnia i bar. Na każdej kondygnacji znajdą się tarasy, skąd można będzie podziwiać postindustrialny Żerań, który od niedawna zmienia się w park rozrywki.

Pięć lat temu opuszczone żerańskie silosy po drugiej stronie kanału wpadły w oko warszawskim miłośnikom sportów wysokościowych. Wynajęli je i przygotowali trasy do wspinaczki wewnątrz i na zewnątrz walców oraz olinowali do skoków z dachu, podobnych do bungee jumping i zjazdów na linie na drugi brzeg kanału. 2Wieże stały się popularnym miejscem wśród żądnych adrenaliny mieszkańców stolicy.

Mniej więcej wtedy, gdy warszawiacy zaczęli się wdrapywać na żerańskie silosy, studio NL Architects w zorganizowanym przez Amsterdam konkursie na adaptację betonowych cylindrów po oczyszczalni ścieków zaproponowało dwie tuby nieco wyższej rozrywki.

Wymagającą ścianą wspinaczkową miała stać się także powybrzuszana elewacja © NL Architects

W kulturalnym walcu miały mieścić się teatry, sale prób, warsztatów, pracownie muzyczne i sale wystawowe, a najwyższy poziom, nad mostem łączącym z drugim silosem, miała zająć restauracja z widokiem na 360 stopni i taras na dachu.

Drugi miał być podstawą dla zbudowania jaskini zwężającej się ku górze, dzięki czemu wspinaczka miała stać się atrakcyjniejsza, a wyższe kondygnacje mogły zostać zajęte przez hotel.
© NL Architects

Na szczyty wyższych, bo aż 42-metrowych silosów stojących na kopenhaskim nabrzeżu portowym wspięło się także MVRDV. W 2002 roku zaprojektowali apartamentowiec bazujący na betonowych cylindrach zbudowanych w 1963 roku dla przetwórni soi.

Gemini Residence, zwane także Frosilos, w Kopenhadze © Jacob Gallt

Podziurawienie konstrukcji licznymi otworami okiennymi i drzwiowymi wymagałoby wzmocnienia konstrukcji, dlatego holenderscy architekci postanowili pozostawić pustą przestrzeń wewnątrz i urządzić tam niesamowite lobby przykryte szklanym dachem, a 84 mieszkania przywiesić na zewnątrz.

© Jacob Gallt

Bardziej standardowy pomysł na wykorzystanie silosów miało studio Soeters Van Eldonk Architecten. W małym holenderskim Halfweg, znajdującym się – jak wskazuje nazwa – w pół drogi pomiędzy Amsterdamem i Haarlemem w XIX wieku zbudowano cukrownię z górującymi nad miasteczkiem 50-metrowymi silosami.

Nowy symbol miasta nazywanego Sugar City © Soeters Van Eldonk Architecten

Dziś zamiast cukru mieszczą się w nich biura i sklepy. W betonowych cokołach wycięto tylko połowę widocznych okien, pozostałe to lustra naklejone na aluminiowej fasadzie. Widziany z zewnątrz gęsty rytm okien w kształcie symbolizującym ziarenka cukru utrudnia odgadnięcie liczby kondygnacji budynków.

© Soeters Van Eldonk Architecten