Duch organicznej kuchni

Miejsce gdzie można doświadczyć w sposób organiczny przyjemności jedzenia potraw z niepryskanych roślin: restauracja Spirit, Mariniersweg 9, Rotterdam.

Przechodząc obok witryny łatwo pomylić ją z barem. Nie pasują tylko klienci. Wystarczy przestąpić próg, żeby zamiast barowego brzęku sztućców o talerze, usłyszeć gwar rozmów. Sześćdziesiąt osób w niedużej przestrzeni mieści się tylko dzięki stołom poustawianym gęsto jak na weselu i dodatkowym czterem dostawionym na małej antresoli.

Soliki przed wejściem © Jan Bijl

Jest pełno, ale nie tłoczno, gwarno, ale nie głośno. Przekrój od studenta do emeryta i od studenta i emeryta do przedstawiciela klasy średniej. Wyglądają na bywalców, zdają się być bardziej pochłonięci rozmową niż tym co mają przed sobą.

Barowe wnętrze restauracji © Jan Bijl

Przez to łatwo zauważyć nowych, z przesadną emfazą demonstrujących swój zachwyt. Pochyleni w nabożnym skupieniu nad swoimi talerzami albo przeżuwający z zamkniętymi oczami i wyrazem błogości na twarzy. Ci zazwyczaj milczą, albo cicho mruczą.

Bar samoobsługowy © Jan Bijl

Wystrój wnętrze nie rzuca na kolana, ale i nie razi. Tylko jeden mebel jest ładny, bo tylko jeden jest ważny. Drewniany bar musi był długi, żeby pomieścić 50 potraw na ciepło i zimno oraz ich nazwy i ingrediencje. Wszystkie łączy tylko to, że są wegańskie i wegetariańskie, różnią je smaki, kuchnie i pomysły.

Potrawy z opisami © Jan Bijl

Wszystkie warzywa europejskie i parę egzotycznych, tempeh, tofu, seitan i kilka jeszcze bardziej obco brzmiących i smakujących dodatków. Można próbować wyobrażać sobie jak smakować będzie zestawienie wypisanych składników potrawy, ale efekt zazwyczaj przerasta najśmielsze oczekiwania. Odpowiedzialny za to Daniel Saat szefuje dwunastoosobowemu zespołowi restauracji. Pomaga mu siostra, Roosmarijn, kierująca też Zielonym Pasażem, sklepem z żywnością organiczną, zajmującym resztę parteru budynku.

Witryna z deserami przy kasie © Jan Bijl

Powiedzieć o tym przedsięwzięciu, że to rodzinny biznes to mało powiedzieć. Prowadzony przez rodzeństwo Saatów Duch jest twórczą kontynuacją dzieła, które rozpoczęli ich rodzice. Przez lata prowadzili w tym miejscu pierwszą organiczną biokawiarnię w Rotterdamie. Pomysł, by ją przejąć i rozbudować pojawił się, gdy Daniel odkrył w Szwajcarii bezpretensjonalne knajpy wegetariańskie z nowoczesną kuchnią i mnóstwem świeżych pomysłów. I taką w 2005 roku otworzył z siostrą na Mariniersweg.
Najbardziej bezpretensjonalna jest tu wolność wyboru. W tradycyjnych restauracjach gość zazwyczaj zjada dwie, trzy potrawy, bo tyle zwykle mieści żołądek i budżet. Tu możesz próbować ilu zechcesz i ile zmieścisz na talerzu. Tam wybierasz na podstawie opisu w karcie i czekasz, najpierw na kelnera, potem na zamówienie. Tu nachylasz się nad brytfannami, miskami, wazami i patrzysz, wąchasz, widelcem sprawdzasz konsystencję i nakładasz sobie tyle, na ile masz apetyt. Przy kasie stawiasz talerz na wagę i płacisz 2 euro za każde sto gramów. Szybko i tanio jak w barze, a doznania subtelne jak w świątyni smaku.

© Jan Bijl

Spirit jest jedyną w stu procentach organiczną restauracją w Rotterdamie, w mieście gdzie ekologia już wiele lat temu przestała być modą, a stała się sposobem na życie. Dzięki temu knajpa od lat jest oblegana przez pokaźną rzeszę klientów, dla których tylko niepryskane rośliny są yummie.