Hipnotyzujący Honkong

W całym Hongkongu stoi prawie 6600 wysokościowców. To więcej niż w Nowym Jorku (5818). Choć nowojorskie wieżowce są wyższe, te w Pachnącym Porcie zamieszkuje wielokrotnie więcej ludzi.

Fotografie wieżowców mieszkalnych w Hongkongu zrobione przez niemieckiego fotografa Michaela Wolfa pokazują jego fascynację życiem w metropolii. „Architektura gęstości” to seria zdjęć wydana w formie albumu, dokumentacja rozwoju megamiasta, w którym fotograf spędził wiele lat.
Zapytany dlaczego po ośmiu latach pobytu wyjechał z Hongkongu, odpowiada krótko: Przestrzeń. Mieszkał z rodziną w małym dwupokojowym mieszkaniu na 29 piętrze mrówkowca. Z sypialni widział beton, czyli inny trzydziestopiętrowy budynek oddalony o pięć metrów.

Hongkong ma jedną z najwyższych średnich gęstości zaludnienia na świecie – 6200 osób na kilometr kwadratowy. Ale jeśli wyjąć z tego parki, bagna i chaszcze, zajmujące część obszaru metropolii rozciągającej się na 426 milach kwadratowych, gęstość ta miejscami dochodzi do 43 tysięcy osób na kilometr. Dla porównania zatłoczona, jak nam się wydaje, Warszawa gości zaledwie trzy tysiące osób na kilometr.
Bajońskie ceny za działki powodują, że bloki mieszkalne pną się w górę na 50 i więcej pięter i oferują mieszkania małe jak klatki dla szczurów. Są przeludnione, bo żeby uzbierać na czynsz nie wystarczy pensja jednej czy dwóch osób. Wynajem jednego metra kwadratowego mieszkania to koszt ok. 400 zł miesięcznie.
Urodzony w Monachium Michael Wolf, dorastający w Kanadzie i Europie, studiujący fotografię w Berkeley i u słynnego Otto Steinerta w Essen, do Hongkongu przyjechał w 1994 roku jako fotograf magazynu Stern. Po kilku latach własne projekty stały się dla niego ważniejsze, zaczął fotografować to co go zafascynowało – szalony rozwój i dynamikę miasta.