Kopenhaska ósemka rowerowa

Ani fascynująca fasada, ani intrygująca bryła, która z poziomu ulicy zachwyciłaby przechodnia, ani żadnych kosmicznych technologii. A mimo to trudno znaleźć wycieczkę po Kopenhadze, która nie miałaby w programie choćby przejazdu obok budynku istniejącego zaledwie od trzech lat.

Mieszkanie w 8 House to marzenie każdego rowerzysty. Z penthouse’u na dziewiątym piętrze z widokiem na Amager, wyspę w cieśninie Sund, wyjechać wprost na ulicę, czyli w warunkach duńskich – na ścieżkę rowerową. Steven Fleming, australijski historyk i teoretyk architektury przeleciał wiele mil, żeby poczuć jak to jest. Nie miał kłopotu z przewiezieniem roweru, bo jego Brompton z powodzeniem mieści się w walizce.
Przy okazji warto zwrócić uwagę, w jakim standardzie oddaje się mieszkania w Danii.

To architektura bez barier przynajmniej w jedną stronę. Pod górę i za dwadzieścia lat może być nieco trudniej. Ale to inny kraj, gdzie mieszkań nie kupuje się na całe życie. Tylko impulsywnie, choćby pod wpływem opinii fachowców. 8 House zdobył kilka nagród, m.in. Światowego Festiwalu Architektury, Amerykańskiego Instytutu Architektów i tytuł najlepszego dachu zielonego Skandynawii.
Ósemkowiec pomieścił nieco więcej lokali niż słynny półkilometrowy Jamnik na warszawskiej Pradze. A powierzchni użytkowej i wspólnej, w tym zielonej, ma bez porównania więcej.

Jak powstała jego koncepcja opowiada autor, niespełna czterdziestoletni Bjarke Ingels, założyciel studia BIG, o którym inwestorzy mówią, że „z uwagą słucha klientów i jest wrażliwy na kwestie budżetowe”.
Sądząc po jakości prezentacji, klienci i jego słuchają uważnie i pewnie także są wrażliwi na jego wymagania finansowe.