Kultowe kino Bałtyk

Stylowe, oświatowe i reprezentacyjne kino w centrum Poznania przestało wyświetlać filmy jedenaście lat temu. W ubiegłym roku wróciło na chwilę na pokładzie Transatlantyka. W oczekiwaniu na regularne rejsy filmowe na Roosevelta 22 wspomnijmy dawny Bałtyk.

W Bałtyku się bywało. Z rodziną, z dziewczyną, albo z kumplami. Jeśli nie na sali kinowej, to chociaż w restauracyjnej, której wystrój i wyszynk ewoluował wraz z epokami.

Budynek na rogu Bukowskiej i Roosevelta powstał w 1929 roku na Powszechną Wystawę Krajową, zorganizowaną dla uczczenia dziesiątej rocznicy odzyskania niepodległości i „dla zadokumentowania swego życia, pracy i rozwoju w tym okresie. Albowiem wbrew przewidywaniom niechętnych nam sąsiadów, posądzających nas o brak umiejętności gospodarowania się, a ku własnej i naszych politycznych przyjaciół radości, pogłębiliśmy i rozszerzyliśmy we wszystkich dziedzinach życia kulturalnego i gospodarczego nasz stan posiadania z pierwszego roku wolności.”

Bałtyk zabudował narożnik Roosevelta i Bukowskiej © Archiwum MTP

Poznań miał w dziedzinie wystawienniczej pewne know how – osiemnaście lat wcześniej miasto było gospodarzem Wystawy Wschodnioniemieckiej, którą Pomorze, Prusy, Śląsk i Provinz Posen chciały podlizać się cesarzowi. Wtedy mieszkający w Poznaniu Polacy ani nie brali udziału w przygotowaniach, ani nie odwiedzili expo. Teraz zaangażowali się w z podwójnym z zapałem.

Hala Reprezentacyjna Międzynarodowych Targów Poznańskich © Archiwum MTP

Rozmach przygotowań do PeWuKi przewyższał skalę inwestycji przed Euro 2012. Kierujący pracami Roger Sławski na 65 hektarach w centrum miasta przez dwa lata postawił ponad sto budynków o różnym przeznaczeniu i fasonie: od klasycystycznych hoteli – największego w ówczesnej Polsce (na 370 pokoi) Hotelu Polonia przy Grunwaldzkiej (dziś Specjalistyczny Szpital Kliniczny UM), obecnego Domu Studenckiego Hanka, który na PeWuCe pełnił rolę hotelu oraz Pałacu Sztuki (dziś Collegium Anatomicum), przez neorenesansowy Pałac Rządowy (dziś Collegium Chemicum), aż po modernistyczną Halę Reprezentacyjną, budowaną łeb w łeb z powstającym po drugiej stronie Bukowskiej okazałym budynkiem z nowoczesnymi, luksusowymi mieszkaniami służbowymi dla pracowników PKO.

Apartamentowiec pracowników Pocztowej Kasy Oszczędności

Na parterze budynku do wejścia zachęcały witryny szykownych sklepów i szyld Kino Stylowe. Jak okazały był to gmach niech powiedzą liczby: tysiąc widzów na parterze, balkonie i w lożach, kilkudziesięciu gości restauracji, tyluż klientów księgarni i wspomnianych 37 rodzin bankowców mieszkających nad kinem. Był wygodnym, funkcjonalnym i gotowym na wszelkie zmiany obiektem.
Kolejna nadarzyła się już cztery lata po otwarciu. Na początku lat 30. zamiast filmów w Stylowym zaczęto grać wodewile. Ale Poznaniakom nie mogło się to spodobać. Po kilkunastu miesiącach podziękowali frywolnym komediantom, a nazwę kina zmieniono na Oświatowe.

Zdobyczne projektory Ernemann VII b © Wikipedia

Bałtykiem zostało dopiero po wyzwoleniu. Otwarto je w październiku ’45 po zdobyciu potrzebnego wyposażenia. W księgach handlowych z tego okresu większość sprzętu opisana jest jako majątek zdobyczny. Od projektorów Ernemann IV, a wkrótce doskonalszych VII b (wymienionych dopiero w latach 60. na Bauery, eksploatowane do końca Bałtyku), przez całą masę wzmacniaczy, głośników i przetworników, aż po mundury bileterów i wiadro przeciwpożarowe. Na meble Okręgowy Zarząd Kin musiał wydać sporo: na krzesła kinowe w liczbie 369 – 73 800 zł, na 159 fotelików do lóż – 65 190 zł, na 26 krzeseł do poczekalni – 5 200 zł, a na cztery stoliki dębowe po 650 zł za sztukę.

Księga handlowa kina Bałtyk

W Bałtyku się bywało. Z rodziną, z dziewczyną, albo z kumplami. Jeśli nie na sali kinowej, to chociaż w restauracyjnej, której wystrój i wyszynk ewoluował wraz z epokami. Elegancką najpierw „Bałtycką” zdegradowano do baru „Uniwersalnego”, a na końcu do mlecznego „Przysmaku”. Stojąc w długich kolejkach do kas można było napić się wody z saturatora, zjeść hotdoga i pierwsze w Poznaniu lody włoskie.

Kino w latach 60. © Franciszek Maćkowiak

Przez lata to w Bałtyku odbywały się najważniejsze premiery z udziałem gwiazd i oficjeli. Te filmy można było zobaczyć w innych kinach dopiero, kiedy tu zeszły z afisza. Dlatego komplet Bałtyk miewał często, nawet na ostatnich seansach, po których widzów zabierały nocne autobusy wprost sprzed wejścia do kina.

Dawne neony Poznania, na kinie Bałtyk od 0:32″ © Archiwum MTP

W PRL-u szary za dnia Poznań nocą skrzył się neonami. Świecący napis nad wejściem miał każdy szanujący się hotel, sklep, restauracja, kawiarnia, każdy dworzec i zakład przemysłowy, ba, nawet osiedle, i oczywiście każde kino. Neon na Bałtyku przez wielu uważany jest do dziś za wyjątkowy. Zaprojektowali go na początku lat 60. nieżyjący już Antoni Rzyski i Mieczysław Skrobacki. Migające kolorowo rurki przedstawiały raz kowboja, raz kosmonautę, raz Indianina. Kto wie, może na nowym Bałtyku zabłysną na powrót.

Ostatnie lata kina Bałtyk © Archiwum Głosu Wielkopolskiego

Bałtyk najdotkliwiej odczuł pojawienie się multipleksów w Poznaniu. W wolnorynkowej Polsce budynek zaczął pustoszeć i popadać w ruinę. Ostatni film wyświetlono w nim latem 2002 roku. Rok później kultowe kino zostało rozebrane.
Część krzeseł trafiła do małego kina Amarant, które powstawało właśnie w Domu Tramwajarza. Widzom nie przysporzyły jednak wygody, a kinu szczęścia – Amarant padł w 2010 roku.
Dobre filmy wróciły na Kaponierę latem tego roku za sprawą festiwalu Transatlantyk. Na placu przy Kaponierze ustawiono rzędy łóżek z ekranami i wyświetlano najlepsze światowe kino. Jak za dawnych czasów bilety sprzedawały się na pniu.
Na kolejne edycje Transatlantyku kino Bałtyk na pewno powróci. Czy z przymiotnikiem „plenerowe” czy nie, jeszcze zobaczymy?