Metaforyczny monument dla giganta

Brunatny jak węgiel, stalowy jak drut i czysty jak prąd – przepełnioną symboliką siedzibę postawił sobie polski koncern energetyczny. Kto bogatemu zabroni?

Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna spółka Polskiej Grupy Energetycznej, trzeciej po Orlenie i Lotosie największej polskiej firmy wybudowała sobie okazałą siedzibę w sześćdziesięciotysięcznym Bełchatowie. Przypominający pomnik polskiej energetyki biurowiec zaprojektowało warszawskie biuro architektoniczne FAAB. Architekci Adam Białobrzeski, Adam Figurski i Maria Messina ujęli zarząd PGE GiEK nawiązaniem w projekcie do głównych pól aktywności spółki.

Schemat symboliki elementów budynku © FAAB Architektura

Koncern jest właścicielem oddalonej od miasta o parę kilometrów kopalni węgla brunatnego. Tę gałąź działalności symbolizuje łupek na cokole o podobnych do węgla kolorze i fakrurze. Sprowadzono go z Azji, ale w mniejszych kawałkach niż zaplanowano, z powodu powodzi jaka nawiedziła rejon, z którego pochodził surowiec.
Fibrobetonowe ciemne panele i przeszklenia fasady mają kojarzyć się z wytwarzaniem energii i jej przesyłem. Znajdująca się tuż obok kopalni odkrywkowej elektrownia Bełchatów jest jedną z dziesięciu posiadanych przez PGE GiEK elektrowni wytwarzających 40 proc. krajowej produkcji energii elektrycznej.

Bełchatowskie kopalnia i elektrownia © Wikimedia Commons

Biurowiec stanął pomiędzy Kauflandem a pomalowanymi na pastelowo blokami osiedla z lat osiemdziesiątych. Mieszkają tam zarówno pracownicy PGE, jak i bezrobotni, których bardzo kłuje w oczy okazała siedziba za ponad 50 mln zł. Oliwy do ognia dolało odgrodzenie się od osiedla płotem. „Jako tako wygląda jak wieczorem go oświetlą, bo w dzień – masakra” wyzłośliwiali się sąsiedzi pół roku po otwarciu budynku na jednym z lokalnych portali.

Trzy kolory elewacji biurowca © Wikimedia Commons

Ogromna kratownica wystająca poza obrys budynku nadaje mu dynamiki © Bartłomiej Senkowski

Na 6600 metrach kwadratowych powierzchni miało pracować najpierw 150 osób (dla porównania w dwa razy większym Pixelu swobodnie mieści się dziesięć razy tyle!), ale w końcu wprowadziło się 230. Mimo to duże nie są ani biura szeregowych pracowników, ani gabinety członków zarządu (35-40 mkw), bo takie były – zdaniem architektów – założenia inwestora.

Słoneczne i przestronne atrium © Bartłomiej Senkowski

Jedynym czego w centrali PGE jest pod dostatkiem to światło. Według architektów 92% powierzchni budynku doświetla słońce. – Włączając w to toalety, sale konferencyjne, kuchenki pracowników, klatki schodowe, pokoje ksero, czyli powierzchnie przeważnie ciemne – mówią architekci.
Dzięki czujnikom zmierzchowym żarówki wspomagają słońce automatycznie. Jakie to przynosi oszczędności? Wiarygodne wyliczenia na ten temat pojawią się po dwu- trzyletnim cyklu funkcjonowania budynku.

© Bartłomiej Senkowski

Jaki apetyt na energię ma siedziba producenta energii? Zdaniem architektów, gdyby nie potężna, prądożerna serwerowania, można by określić go jako skromny. – Z punktu widzenia „biurowego” użytkowania obiekt zużywa mniej energii niż klasyczny, deweloperski „ekologiczny” budynek biurowy – twierdzą architekci z FAAB.

© Bartłomiej Senkowski

Świetne zdjęcia Bartłomieja Senkowskiego sprawiają, że budynek podoba się na całym świecie. W styczniu dotarł do ścisłego finału konkursu na budynek roku organizowanego przez portal ArchDaily, a teraz ma szansę stać się Bryłą Roku.