Młody duchem mistrz

Nie mają sobie równych w projektowaniu powściągliwych, dostojnych budowli. Ale umieją też odważniej, efektowniej, wręcz brawurowo, jeśli im nie przeszkadzać. O współpracy z JEMS Architektami opowiada Michał Włodarczyk, partner Garvest Real Estate.

JEMS Architekci zaczynali u schyłku PRL-u, w okresie transformacji ustrojowej, gdy wolność rozumiana była przez większość jako bezład i samowola w architekturze. Wtedy liczyło się, by budować efektownie, wyróżnić się za wszelką cenę, nawet za cenę smaku. Oni od początku szli pod prąd, starając się nie epatować formą, tworzyć odpowiedzialnie wobec przestrzeni, cierpliwie stawiając na jakość.

Pierwszy Pixel przy ul. Grunwaldzkiej © Juliusz Sokołowski

Podobały nam się ich projekty, zwłaszcza biurowiec Agory. Chcieliśmy zbudować siedzibę dla spółki Allegro na poznańskim Grunwaldzie tak samo przemyślaną i dobrze dopasowaną do potrzeb pracowników jak biurowiec przy Czerskiej. Początkowo nasze pomysły wydały im się szalone, upieraliśmy się przy industrialnych, surowych wnętrzach bez podwieszanych sufitów. Odrzucaliśmy tanie rozwiązania. Oni, wiedząc, że to nasza pierwsza inwestycja, próbowali nam pomóc i od razu „zoptymalizować” projekt, pozbawiając go zbędnych „wodotrysków”, tak żeby excel się zgadzał. Swój prawdziwy potencjał odkryli przed nami dopiero gdy zrozumieli, że mniej zależy nam na tym, by maksymalizować zyski, a bardziej by stawiać ponadczasowe budynki, z których będziemy zadowoleni przez lata i że, jak im, zależy nam by zmieniać naszą szarą rzeczywistość.

Tarasy i biura Pixela © Przemysław Turlej

Tak powstał pierwszy Pixel w zgoła „niepolskiej” jakości, natychmiast okrzyknięty najładniejszym i najbardziej ekologicznym poznańskim biurowcem. Z zimnymi, szklanymi elewacjami od ulicy i otwierającymi się na zielony dziedziniec rozpikslowanymi fasadami, które co prawda w naszym klimacie nie do końca się sprawdzają i zawsze stanowią „zamach na budżet”, ale są za to bardzo efektowne i wydatnie podnoszą wartość powierzchni. Już pierwszy Pixel został obsypany nagrodami, choć efekt całości – kameralnego parku biurowego – będzie widać, kiedy postawimy ostatnie dwa z pięciu budynków, do czego właśnie się przygotowujemy.

Hol wejściowy siedziby Allegro © Jeremi Buczkowski

Kiedy startowali do konkursu na naszą kolejną inwestycję na Służewcu Przemysłowym, mieli ułatwione zadanie. Wiedzieli, że skoro naciskamy, by nawiązać do dawnej zabudowy dzielnicy, to nie jest to pusta deklaracja, że właśnie tego oczekujemy. Wygrali w cuglach odważną, bezkompromisową architekturą. Surowa, betonowa elewacja kryje przestronne lofty, które tak samo dobrze nadawały się na biura – co było ich pierwotnym przeznaczeniem – co na pokoje hotelowe, które ostatecznie tu powstały. Marcin Sadowski kilka lat temu powiedział o tym projekcie, że niekonwencjonalną formułą architektury dorówna klasą Agorze. Ja się z tym zgadzam, a kiedy skończymy budować, myślę, że przyznają to inni.

Elewacja z prefabrykatów hotelu Vienna House Mokotow © Juliusz Sokołowski

Pracownia przy Gagarina to zespół indywidualności, ale świetnie się dopełniających i współdziałających na zasadach partnerskich, a nie zbiór starchitektów o wybujałych ego. I mimo że trzon firmy tworzą doświadczeni mentorzy, czuć tu atmosferę dynamiki i kreatywności kojarzoną raczej z młodymi zespołami. Mimo trzydziestki na karku JEMSi nie boją się poszukiwań, stawiania na rozwiązania nietypowe, które od nich na etapie projektowania, a potem od nas w realizacji wymagają więcej wysiłku. Póki są gotowi odkrywać architekturę na nowo, nie grozi im popadnięcie w bezpieczną rutynę.

Budynki na Służewcu © Przemysław Turlej

Nie zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że to pracownia, która ma swój wyraźnie rozpoznawalny styl, że JEMSi nie mogą już niczym zaskoczyć. No, chyba że ten ich styl polega na profesjonalizmie w każdym calu, przemyślanych, spójnych wizjach, szacunku do otoczenia i dbałości o detal.

Jesienią w poznańskim Parku Wilsona rozpoczniemy kolejną inwestycję według stworzonych przez nich projektów. Będą to budynki mieszkalne niepodobne do niczego co dotąd stworzyli, dzięki którym jeszcze trudniej będzie tę pracownię zaszufladkować. A z drugiej strony wprawne oko rozpozna, że wyszły spod ręki JEMSów.

Życzę im, by wciąż byli młodzi, nie przestawali poszukiwać i zaskakiwać, a sobie – byśmy z sukcesami pracowali przy kolejnych inwestycjach.

Michał Włodarczyk

To jedna z laurek dla JEMSów, które ukazały się w magazynie Builder 06/2019.

27 maja 2019

Nowa ikona miasta

19 kwietnia 2019

Dolce vita di Napoli

25 lutego 2019

Million Dollar Hotel

14 listopada 2018

MVRDV usypało Amanorę