Multikulti Superklin

W Danii umieją mieszać w tyglu kulturowym w dobrą stronę. W tym konkretnym, obok Bjarke Ingels maczali palce także członkowie grupy artystycznej Superflex. Opowiadają jak stworzyli kolorową przestrzeń publiczną w najbardziej zróżnicowanej etnicznie dzielnicy Kopenhagi.

Duńskie superkilen to tyle co superklin, w założeniu mający wbić się pomiędzy sześćdziesiąt narodowości zamieszkujących Nørrebro i stworzyć dla nich wspólną przestrzeń.
Nad trzydziestoma tysiącami metrów kwadratowych w centrum Kopenhagi pochyliło się wiele rudych czupryn. Założenia parku stworzyli: najsłynniejsza duńska pracownia BIG, architekci krajobrazu Topotek1 i grupa, która – bardziej niż artystów – przypomina zastęp dobrych wróżek z bajek Andersena, spełniających marzenia współczesnych kopciuszków i dziewczynek z zapałkami. Od czasów Andersena zmieniło się w tym kraju bardzo wiele. Co prawda niektóre dziewczynki wciąż noszą chusty, ale nikomu już nie jest zimno i nikt nie cierpi głodu. Mało tego, państwo pyta jeszcze, czego ci trzeba.

Ławki z Hawany na Placu Czerwonym © Torben Eskerod

Każdej społeczności mieszkającej w sąsiedztwie planowanego placu autorzy projektu pozwolili ustawić na nim pamiątkę z rodzinnych stron, wakacji albo wymarzony gadżet. Ściągnięcie stu ośmiu obiektów z najdalszych zakątków świata sfinansowała Realdania, fundacja dbająca o przyjazną przestrzeń do życia w Królestwie Danii.
Park stał się surrealistycznym jarmarkiem osobliwości, galerią różnorodności z całego świata. Obsadzony roślinami z każdej szerokości geograficznej i meblami miejskimi wszelkiej funkcji i maści, pośród boisk do gry w cokolwiek. Przy zreorganizowanych drogach rowerowych stanęły angielskie kosze na śmieci, norweskie i holenderskie stojaki rowerowe, a rynsztoki przykryły włazy z Gdańska, Paryża i Zanzibaru. Wokół marokańskiej fontanny można usiąść na tureckich ławkach, do zabawy wybrać zjeżdżalnię-ośmiornicę z Japonii, słonia z Czarnobyla, albo huśtawki z Bagdadu. Nieopodal wiśni japońskich i chińskich palm na wysokich słupach świecą neony z Rosji (Moskwicz) i Kataru (dentysta). Kawałek dalej – brazylijskie krzesła, bułgarskie stoły piknikowe i argentyński grill.

Dzięki Superkilen App możesz dowiedzieć się do czego służy i skąd pochodzi każdy przedmiot oraz obejrzeć film, jak pozyskano go do parku © Superflex

Miasto spełniało każde życzenie, wystarczyło pokazać palcem. Garażowi muzycy zażyczyli sobie nagłośnienia z Jamajki, a bokserzy – ringu z Tajlandii. Polecieli, wybrali, wróżki potrząsnęły sakiewką i przywieźli. Tańczący emeryci po wolnostojący dancefloor polecieli do Stanów, inni po byka do Costa del Sol, a młode Palestynki – po ziemię do ojczyzny. Każdy przywiózł to, co pozwoli mu czuć się w Superkilen jak w domu.
Urządzanie parku przypominało trochę „oswajanie” biur przez pracowników, którzy obcą przestrzeń wypełniają zdjęciami bliskich, ulubionymi maskotkami. Artyści z Superflex bazując na tej potrzebie, bez trudu przekonali mieszkańców do, jak mówią, ekstremalnie obywatelskiego zaangażowania. Zamiast proponować – słuchali, zamiast zmieniać tradycyjne przyzwyczajenia – pielęgnowali je. W ten sposób powstała przestrzeń miejska odzwierciedlająca prawdziwą naturę wielokulturowej okolicy, zamiast utrwalania skamieniałego obrazu homogenicznej Danii.

Jedna trzecia Superklina, czyli Plac Czerwony © Dragør Luftfoto

Otwarty latem ubiegłego roku Superkilen został już nagrodzony przez American Institute of Architects i Red Dot. Jest nominowany do Projektu Roku przez Design Museum w Londynie, a także nagrody architektonicznej Unii Europejskiej.