Nici z benzyny z niczego

Umiemy (jako Ziemianie) wytwarzać paliwo z plastiku, zwiędłych roślin, a nawet z powietrza i wody. To dlaczego żaden z tych wynalazków nie doczekał się wdrożenia na masową skalę? Ale czy wtedy kogokolwiek na świecie interesowałby konflikt w Syrii?

Ta wzruszająca historia wielkiego wynalazku Akinori Ito ma już kilka lat. Prowadzona przez niego działalność pod szyldem Blest konstruuje minirafinerie różnej wielkości, przetwarzające nawet 8 ton plastiku na dobę i sprzedaje nielicznym odbiorcom na całym świecie. Ale wynalazkiem nie jest zainteresowany żaden rząd. Nawet mimo promocji przez Uniwersytet Narodów Zjednoczonych – akademicko-badawczą jednostkę ONZ.
Metodę opracowywania syntetycznego paliwa z węgla wymyślili Niemcy w 1919 roku. Mała firma z północnej Anglii, jak skromnie przyznaje, wykorzystała ten i kilka innych odkryć, żeby wytworzyć paliwo z czegoś, czego na razie mamy pod dostatkiem. – Wzięliśmy dwutlenek węgla z powietrza, wodór z wody i zamieniliśmy te pierwiastki w benzynę – zdradza technologię firmy Air Fuel Synthesis jej szef Peter Harrison. – I udało nam się wytworzyć benzynę dużo czystszą i dużo lepszej jakości niż paliwo uzyskiwane z ropy naftowej. Bardziej odpowiednią dla współczesnych samochodów.
To wiadomość, która w ubiegłym roku powinna była przełamać kryzys energetyczny na świecie. Ale nie przełamała. Ta technologia jest dziś jeszcze nieopłacalna. I będzie jakiś czas, bo nie jest nią zainteresowany nikt, kto ma pieniądze. Nawet mimo promocji BBC.