Plac idealny

Co decyduje, że przestrzeń żyje? Że staje się sensu stricto publiczna? Amerykańscy spece twierdzą, że posiedli taką wiedzę. Sprawdźmy na przykładzie podwórka w Poznaniu, które ma dopiero powstać. Czy mają rację, przekonamy się za parę lat.

Jakie szanse ma plac przed nowym Bałtykiem na to, by stać się za jakiś czas miejscem pielgrzymek? Czy może choć marzyć, by zbliżyć się do popularności dawnego szerokiego chodnika pod kinem Bałtyk? Gdzie kolejki do kasy przenikały się z czekającymi na przystanku. Gdzie wszyscy pili wodę z sokiem z jednej szklanki, a potem zagryzali bułką z parówkowym, albo pieczarkowym nadzieniem. Gdzie gwar rozmów był w stanie zagłuszyć znacznie głośniejszą niż dziś Kaponierę. Było szaro i brudno, nie było gdzie usiąść, a jednak coś tam ciągnęło. Czy tylko kino?

Jak stworzyć takie miejsca – place, skwery, podwórka – wiedzą spece od planowania, projektowania i zarządzania z nowojorskiej organizacji Project for Public Spaces (PPS). Od prawie czterdziestu lat pro bono pomagają budować, a potem uczą jak nimi mądrze kierować, by dogodzić każdej grupie odbiorców, z których z czasem ma wytworzyć się społeczność lokalna.

Przepis na atrakcyjną przestrzeń publiczną

Przepis na atrakcyjną przestrzeń publiczną

Co powoduje, że wybieramy te, a nie inne miejsca? Co sprawia, że czujemy się tam dobrze? By odpowiedzieć na te pytania PPS przeanalizowała tysiąc placów miejskich z całego świata, a wnioski zawarła w czterech punktach: dostępne, ładne i wygodne, angażujące oraz towarzyskie. Tylko tyle i aż tyle. Przetestujmy ich metodologię na przestrzeni publicznej planowanej przy Kaponierze.

Baltic square

Jedna z koncepcji połączenia różnych poziomów Bałtyku i Concordii © MVRDV

Nowy plac powstanie pomiędzy Concordią i Bałtykiem. W cieniu szklanej góry, nieco powyżej wejścia do neorenesansowej bombonierki rozłoży się nieduże podwórko z drzewami, kępkami trawy, kwiatów i ziół oraz placykiem do grania w klasy i skakania w gumę, tylko bez trzepaków. Będą stoliki barów, knajp i kafejek z Bałtyku i Concordii. Będą ławki do miętolenia smartfonów podczas seansu w kinie pod chmurką. Będzie chłód w upalne dni, w wietrzne – cisza, a w mroźne – kameralne lodowisko. Jak dokładnie będzie wyglądał plac jeszcze nie wiadomo, projektanci wciąż pracują nad jego ostatecznym kształtem.

Dostępne

Dobre skomunikowanie z otoczeniem to, zdaniem nowojorskich speców, podstawa. Adres Roosevelta 22 ją ma. Rondo Kaponiera to przecież serce miasta. Codziennie tętni dziesiątkami tysięcy stóp pieszych, pasażerów autobusów i tramwajów, wysiadających na przystankach wokół ronda oraz rowerzystów i zmotoryzowanych, którzy dotąd (poza Concordią) nie bardzo mieli gdzie i po co się tam zatrzymać. Za parę lat jedni zaparkują pod placem i wyjadą windą na powierzchnię, drudzy przypną rowery pod wiatą, tuż przy wjeździe na podziemny parking od strony Zwierzynieckiej.

Kolorowy świat na Pioneer Courthouse Square, centralnym placu Portland © thesquarepdx.org

Kolorowy świat na Pioneer Courthouse Square, centralnym placu Portland © thesquarepdx.org

Ale PPS stawia kolejny warunek: plac powinien być widoczny z daleka. Nasz nie będzie. Co się na nim dzieje da się zobaczyć tylko z przeciwnej strony Zwierzynieckiej, spod hotelu Mercure. Chyba że uznać górujący nad centrum miasta budynek Bałtyku za integralną część tego miejsca. Mieszczące się na parterze budynku od strony Roosevelta bary do zjedzenia czegoś na szybko oraz kawiarnie i knajpy wychodzące na podwórko będą przecież jego nieodłącznym elementem. Tak jak oferta kreatywnych usług sąsiedniej Concordii. A to kolejny warunek „miastotwórczości” placu: mieszkańcy i użytkownicy okolicznych budynków muszą znaleźć tu coś dla siebie. Amerykańscy placotwórcy przekonują, że nawet atrakcyjny skwer, jeśli nie jest otoczony kulturą, usługami i gastronomią, nie ma szans.

Ładne i wygodne

Jedni naumyślnie, inni nie zdając sobie z tego sprawy, wybierają otoczenie, w którym odpoczywa nie tylko ciało, ale i oczy. Według Amerykanów bardziej świadome i wybredne są kobiety, zwracające większą niż faceci uwagę najpierw na urodę i czystość, a zaraz potem na bezpieczeństwo miejsca.

Skwer przed jednym z wejść do blok-targu © MVRDV

Skwer przed jednym z wejść do blok-targu © MVRDV

Nad projektem placu przy Bałtyku wciąż pracuje zespół architektów pod wodzą Nathalie de Vries – silnej i zdecydowanej, ale ciepłej w obejściu, jedynej kobiety z trojga założycieli studia MVRDV. Holendrzy uważani są za specjalistów w projektowaniu wielofunkcyjnych budynków otoczonych publicznymi przestrzeniami, z których korzystają różne grupy użytkowników. Ich niedawne dzieło Markthal w Rotterdamie, targ spożywczy w centrum miasta zadaszony mieszkaniami, zdaniem mediów branżowych, rozpływających się w zachwytach nad jego urodą i funkcjonalnością, jest skazany na powodzenie. I to raczej nie z powodu kształtu przypominającego końską podkowę.

Formy aktywności, a raczej jej braku, w paryskim Ogrodzie Luksemburskim © Stanley Kulp

Formy aktywności, a raczej jej braku, w paryskim Ogrodzie Luksemburskim © Stanley Kulp

Architekci z Rotterdamu w poznańskim projekcie lepiej niż w swoim mieście realizują postulat, który można nazwać demokracją siedzenia, a co według fachowców z PPS decyduje o tym, czy plac ma wzięcie. Holendrzy chcą dać poznaniakom możliwość wyboru: czy wolisz tylko oprzeć łokieć o barowy stolik, czy przycupnąć na skraju gazonu, czy rozsiąść się na schodach prowadzących do holu Bałtyku, czy oprzeć wygodnie na ławce, czy jak człowiek zasiąść przy knajpianym lub kawiarnianym stoliku w cieniu parasola. Im więcej nieoczywistych miejsc do siedzenia, tym lepiej – przekonują specjaliści z kraju, gdzie siedzi się dużo więcej niż w Europie.

Angażujące

Szanse na wyjście z domu wzrastają, jeśli na miejscu czeka nas wiele wyborów, jeśli są możliwości różnych aktywności. Gdy oferta jest krótka, przestrzeń szybko pustoszeje, albo przestaje być publiczna, stając się terenem jednorodnej grupy odbiorców. A to – zdaniem ekspertów z PPS – niedobrze.

Nad sensem wyjścia z domu nie będzie się zastanawiał co rano żaden z tysięcy pracowników biur, knajp i punktów usługowych Bałtyku i Concordii. Spotkają się, jeśli na przerwę zejdą na plac na kawę czy obiad. Do popołudnia to głównie oni będą zapełniać dziedziniec.

Jak pokazuje przykład Jadalni w Pixelu, dobra knajpa jest w stanie ściągnąć gości nawet na koniec miasta, a co dopiero do ścisłego centrum. Jeśli przy Kaponierze restauracji będzie więcej, a do tego na różne podniebienia i różne kieszenie, rosną szanse na przekrój społeczny i wiekowy na placu, do czego usilnie namawia PPS.

Na spacer, kawę, obiad, koncert, łyżwy i szachy pośród kwitnących wiśni – Ogród Królewski w Sztokholmie © ulkotours.com

Na spacer, kawę, obiad, koncert, łyżwy i szachy pośród kwitnących wiśni – Ogród Królewski w Sztokholmie © ulkotours.com

Aktywność na świeżym powietrzu, rozrywki kulturalne i intelektualne na wielu poziomach to amerykański przepis na popularność placów. Co do wyboru będą mieli goście Roosevelta 22? Koncert, film, wystawę i cokolwiek jeszcze wymyśli Centrum Innowacji, Designu i Kreatywności Concordia Design, które od czterech lat udowadnia, że zasługuję na tę nazwę.

Jackson Square w Nowym Orleanie uznawany za jedną z najlepszych przestrzeni publicznych w Ameryce © Peter Dieter Jansen

Jackson Square w Nowym Orleanie uznawany za jedną z najlepszych przestrzeni publicznych w Ameryce © Peter Dieter Jansen

Towarzyskie

Dotąd instrukcje były precyzyjne, bo i dane twarde, teraz miękną, bo wchodzą na grząski teren nauk społecznych. Przepisu na atmosferę serdeczności nowojorczycy nie mają. Przyznają, że sztuczne stymulowanie zawierania znajomości różnych grup odbiorców placu może być trudne. Ograniczają się tylko do nakreślenia obrazu krainy szczęśliwości. Goście mają się znać z widzenia i imienia, czyli bywać regularnie; nawiązywać kontakt wzrokowy i uśmiechać się do siebie; przyprowadzać rodzinę i znajomych; czuć się na tyle pewnie, by bez obaw wchodzić w interakcje z obcymi oraz do tego stopnia identyfikować z miejscem, żeby podnosić z ziemi papierki. Takie postawy, ich zdaniem, zapewniają warunki wytworzenia lokalnej społeczności.

Bardzo byśmy sobie życzyli takich gości i takich zachowań. Za kilka lat przekonamy się czy przepisy Project for Public Spaces gwarantują sukces.

12 stycznia 2015

Królewska konstelacja

17 grudnia 2014

Pixel very good

28 listopada 2014

Co mówią domy?