Podniecająco piękne końce świata

Zamieszkać w cudnych okolicznościach przyrody choć na chwilę – któż by nie chciał? Kogo nie stać, przez dziurkę w Cabin Porn może choć popatrzeć.

Odpiąć się od cywilizacji to wcale nie taki einfach. Niby każdy o tym marzy, ale jakby przyszło co do czego, wielu wymówiłoby się pracą, dziećmi, kredytem i psem, którego trzeba wyprowadzić. Zaszyć się w głuszy oznacza radykalną zmianę życia, a nie każdego na to stać. Mentalnie, bo ekonomicznie wielu.

Kulusuk we wschodniej Grenlandii © Haukur Sigurdsson

Kulusuk we wschodniej Grenlandii © Haukur Sigurdsson

Dlatego domy garstki szczęśliwców, którzy spełnili swoje marzenia, budzą podniecenie rzeszy niespełnionych, wgapionych w monitory marzycieli. Zniewala ich dziewiczość natury, a rozpala pionierskość warunków mieszkaniowych. Taką pornografię można zobaczyć na Cabin Porn, wielce popularnym amerykańskim blogu.

Gdzieś w górach Austrii © Benoit Schupp

Gdzieś w górach Austrii © Benoit Schupp

Żeby zrozumieć dlaczego oglądanie letniskowych domków tak może Amerykanów podniecać, trzeba cofnąć się do lat 90. Modny wśród tamtejszej zblazowanej klasy średniej odwrót od konsumpcjonizmu i rozpasania, przerodził się z czasem w ruch Tiny House, którego hasłem stało się „Małe jest piękne”. W kraju, gdzie wszystko musi być wielkie, a już na pewno fura i chałupa, ten slogan zabrzmiał jak dowcip.

Dom na palach zanurzonych w jeziorze Braies, we włoskim Tyrolu Południowym © Luca Varenna

Dom na palach zanurzonych w jeziorze Braies, we włoskim Tyrolu Południowym © Luca Varenna

Utopiści ogłosili, że dla średniej rodziny do godnego życia wystarczy, uwaga, 150 metrów i zaczęli przekonywać do porzucania pięć razy większych domów na przedmieściach. (Zabawne, że te 500 stóp kwadratowych, do których zalecał ograniczyć się Tiny House, to przeciętny metraż domu wybudowanego w Polsce w 2010 roku, czyli 153,8 m2.) Jak można się domyślać masowego exodusu z bogatych przedmieść nie odnotowano.

Altanka na półwyspie Varanger w północnej Norwegii © Tormod Amundsen

Altanka na półwyspie Varanger w północnej Norwegii © Tormod Amundsen

Ale temat podchwycili, niezawodni w takich sytuacjach, amerykańscy naukowcy, którzy udowodnili, że im większa powierzchnia domu, tym mniej w rodzinie miłości a więcej patologii. Zamknięci w osobnych pokojach domownicy izolują się, alienują, a siedząc na kupie tworzą relacje. Im mniejszy dom, tym częściej jesteś na zewnątrz, stąd jego mieszkańcy są zdrowsi i lepiej integrują się z otoczeniem, zarówno społecznym, jaki i naturalnym.

Chatka rybacka na jednej z wysp norweskiego archipelagu Lofoty © Lyes Kachaou

Chatka rybacka na jednej z wysp norweskiego archipelagu Lofoty © Lyes Kachaou

Poza tym budowa czy kupno i utrzymanie małego domu, jak odkryli amerykańscy ekonomiści, są zdecydowanie tańsze niż dużego. Podali, że prawie 70% właścicieli takich domów sfinansowała ich budowę lub zakup bez kredytów hipotecznych.

Na zboczu góry Tara w Serbii © Dragan Drobac

Na zboczu góry Tara w Serbii © Dragan Drobac

Amerykańskim bankierom ta idea nie przypadła do gustu. Zaczęli zachęcać do brania kredytów na duże domy na przedmieściach nawet bezrobotnych. Z takiego dmuchania w próżne może powstać tylko bańka mydlana. Ta, jak pamiętamy, pękła z hukiem w 2007 roku, ochlapując przy tym spory kawałek Europy.

Domek letni na norweskim lodowcu Folgefonna © Bjørnar Bolstad

Domek letni na norweskim lodowcu Folgefonna © Bjørnar Bolstad

Nie trzeba było długo czekać, żeby jakiś przedsiębiorczy Amerykanin splótł wszystkie te nici w jeden warkocz. Slow life, mały metraż, bycie eko, samowystarczalnym i ucieczka od cywilizacji to marzenia świadomych mieszczuchów, którzy odnieśli sukces. Takich właśnie jak trzydziestoparolatek Zach Klein, współzałożyciel m.in. Vimeo i paru innych udanych biznesów internetowych, który mieszkając w nowojorskiej dżungli zamarzył o głuszy leśnej.

Drewniana budka gdzieś w Urugwaju © Richard Sly

Drewniana budka gdzieś w Urugwaju © Richard Sly

W marcu 2009 roku ruszył z portalem Cabin Porn, na którym pokazywał malutkie chatynki umieszczone w zapierających dech w piersiach krajobrazach. To dlatego, że sam kupił 20 hektarów nad Potokiem Bobra w hrabstwie Sullivan, jakieś sto mil na północny zachód od swojego biura w Nowym Jorku. I przeniósł się do małej drewnianej chatki na odludziu, bez wygód i zasięgu, ale za to z widokiem. Co prawda nie na zawsze, a tylko na weekendy i wakacje, ale tego już użytkownicy jego bloga nie wiedzieli.

Dom na terenie boliwijskiego parku narodowego utworzonego wokół wulkanu Sajama © Marsha Eibert

Dom na terenie boliwijskiego parku narodowego utworzonego wokół wulkanu Sajama © Marsha Eibert

Wkrótce zapragnął dzielić się tym szczęściem z innymi i przy Beaver Brook zaczęły powstawać kolejne domki. „Przez sześć lat w wielkomiejskim biurowcu tworzyłem wirtualne społeczności, teraz chcę zbudować realną. Miejsce dla przyjaciół gdzieś blisko natury, gdzie mniej zajmujesz się sprawami zawodowymi, a bardziej byciem ze sobą” napisał we wstępie do książki, która zawiera najciekawsze historie i zdjęcia spośród tysięcy domków, jakie w ciągu kilku lat pojawiły się na Cabin Porn.

Chatka pasterzy na granicy portugalsko-hiszpańskiej © Matthew Holmes & Cathy Jackson.

Chatka pasterzy na granicy portugalsko-hiszpańskiej © Matthew Holmes & Cathy Jackson.

Zachowi nie udało się stworzyć posthipsterskiej społeczności lokalnej, o jakiej marzył. Nad Potokiem Bobra najpierw prowadził warsztaty jak budować chaty z drewna, teraz rezydują tam artyści i starzy znajomi. Ale wraz z zasięgiem wifi i ciepłą wodą czar prysł. On sam pojawia się tam już rzadko. Z Nowego Jorku przeniósł się na wschodnie wybrzeże, do Kalifornii, a to siedem godzin lotu i cztery jazdy, więc obcowanie z naturą poszło w odstawkę.

Kamienny szałas na szkockiej wyspie Lewis © Tony Dickson

Kamienny szałas na szkockiej wyspie Lewis © Tony Dickson

Ale nie blog będący sprawcą tego zamieszania. Od siedmiu lat wrzucane przez użytkowników z całego świata zdjęcia to głównie obiekty spoza Stanów Zjednoczonych. Stojące na krańcach cywilizacji chatki na klifach, czy na bezkresnych preriach, domki na drzewach, górskie chaty w pół drogi na szczyt czy barki zacumowane w zielonych dolinach to marzenia dla zwykłego śmiertelnika raczej nieosiągalne. Pewnie dlatego tak bardzo podniecające.

Domek na plaży Georgii Południowej, brytyjskiej wyspy na Południowym Atlantyku © Alex Cowan

Domek na plaży Georgii Południowej, brytyjskiej wyspy na Południowym Atlantyku © Alex Cowan

Dla nielicznych te zdjęcia pewnie staną się inspiracją prowadzącą do spełnienia. Duże, wystawne domy zamienią na małe i skromne. Ale zdecydowana większość, tak jak Zach Klein, nie będzie w stanie porzucić miejskiego życia dla takich uroków, więc stymuluje się tylko tymi obrazkami jak pornografią. Dostępną w najwyższej jakości i całkiem za darmo, więc grzech nie skorzystać.