Zawodowcy sztuki polskiej

Obsypany prawie dwustu nagrodami pawilon polski na Wystawie Sztuki Dekoracyjnej w Paryżu w 1925 roku został w dużej mierze zaprojektowany w... szkole zawodowej.

W międzywojniu rzemiosło i sztuka miały być były terminami stosowanymi wymiennie. Ale to nie tak, że rzemiosło urosło wtedy do rangi sztuki, to artyści zaczęli uprawiać sztukę stosowaną, dziś powiedzielibyśmy – użytkową.

Mały kraj w Europie lat dwudziestych, dopiero co odrodzony – może z powodu braku systemu immunologicznego, a może z nadaktywności – chłonął szybciej niż inni wszelkie nowe pomysły w sztuce. Radosne odrodzenie polskiej sztuki po latach niebytu na arenie międzynarodowej nastąpiło na Podhalu. Trumnę, do której złożono truchło secesji przykryło wieko w stylu art déco wykonane w Zakopanem.

Rekonstrukcja wnętrza polskiego pawilonu w Zachęcie w 2012 roku © Joanna Kinowska

„Sztuka dekoracyjna” to termin ukuty podczas imprezy w 1925 roku, która stała się międzynarodowym przeglądem wytworów artystycznych o praktycznym zastosowaniu. Polski pawilon na Wystawę Sztuki Dekoracyjnej i Wzornictwa w Paryżu w dużej mierze został zaprojektowany w Zakopiańskiej Szkole Przemysłu Drzewnego (przemianowanej ze szkoły snycerskiej), której szefem w 1922 roku został Karol Stryjeński, pierwszy mąż mającej być wkrótce znaną w całej Europie Zofii. Ten architekt i rzeźbiarz otworzył oczy swoim studentom na kubizm i formizm, a nie pozwolił zamykać na ludowość i tradycję. Na paryskiej wystawie szkoła zdobyła m.in. nagrodę za drzeworyty, złoty medal za rzeźbę „Kapliczka polska” autorstwa absolwenta szkoły, Jana Szczepkowskiego, a także wyróżnienie honorowe dla samego Stryjeńskiego za metody nauczania.

Zdobywczyni grand prix, kapliczka Jana Szczepkowskiego © Narodowe Archiwum Cyfrowe, audiovis.nac.gov.pl

Niemal identyczne cele, tj. podniesienie artystycznej jakości produkcji rzemieślniczej stawiały przed sobą Warsztaty Krakowskie (które po paryskiej wystawie przeobraziły się w Spółdzielnię Artystów Ład). Jednym z ich założycieli był Wojciech Jastrzębowski, zdolny uczeń Józefa Mehoffera, autor dostrzeżonych przez jury paryskiej wystawy mebli i zdobień z kolorowego tynku na fasadzie pawilonu. Nagrodę zdobył za kilimy.

Wejście do pawilonu ze zdobioną kratą Władysława Gostyńskiego i sgraffito Wojciecha Jastrzębowskiego © University of Glasgow

Kredens zaprojektowany przez Jastrzębowskiego © University of Glasgow

Grand prix wystawy zdobył też sam Mehoffer, zdolny uczeń profesora krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych Jana Matejki. Ten wszechstronny artysta, malujący od obrazów po banknoty, na tego typu imprezach pokazywał zazwyczaj witraże. Zgarniał za nie główne nagrody na wystawach światowych w St. Louis, Chicago i Monachium.

Witraż w kaplicy na Wawelu projektu Mehoffera nagrodzony w Paryżu

Związana z Warsztatami Krakowskimi była też „księżniczka polskiego malarstwa” Zofia Stryjeńska. Pierwsza dama polskiego art déco rzuciła na kolana krytyków wszystkim co pokazała na paryskiej wystawie, od drewnianych zabawek, przez ilustracje, plakaty, po panneaux w holu pawilonu. Ściany wypełniła cyklem złożonym z sześciu malowideł przedstawiających życie codzienne na wsi. Pod panneaux stanęły masywne ławki zaprojektowane przez jej ówczesnego męża.

Fragment „Dwunastu miesięcy” Stryjeńskiej, który przyniósł jej grand prix, order Legii Honorowej i europejką sławę

Drewniany Twardowski i plakat reklamujący polski pawilon

Ta, zdaniem krytyków, niesamowicie spójna wystawa wypełniła pawilon zaprojektowany przez malarza, grafika i architekta Józefa Czajkowskiego, wtedy profesora warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych, ale także członka Warsztatów Krakowskich. Grand prix otrzymał za budowlę wyglądającą jak połączenie sakralnego gotyku z chińską pagodą i tureckim wiechciem. Szklaną, ażurową kopułę wsparł na dębowych kolumnach wyciętych w geometryczne wzory.

Atrium pawilonu z rzeźbą „Rytm” Henryka Kuny, także nagrodzoną złotym medalem

Francuska prasa piała z zachwytu, uznając polski pawilon za najlepszy na całej wystawie. „Cechuje go szlachetny wdzięk połączony z prostotą” pisano w Architekcie, L’Amour d’Art dodawał „Stanowi znakomitą jedność i w równie największym stopniu jest polski, nie przestając być nowoczesnym”.